ul. Wilcza 29 A lok. 25
00-544 Warszawa
tel. 022 622 11 54
0,00 
X

Jan Straus: Rozpędzona Kwadryga i tunel pod rzeką Wisłą

Atak coronawirusa na Polskę na wiosnę oraz rozporządzenie premiera, zakazujące wszelkich, większych zgromadzeń spowodowały, że przyszłość aukcyjnego rynku antykwarycznego – bazującego na zorganizowanych i wspartych katalogami aukcjach stacjonarnych, nagle znalazła się pod dużym znakiem zapytania. Na pierwszej linii frontu znalazł się wówczas Antykwariat Kwadryga, którego w ogóle pierwsza aukcja tego typu miała się odbyć dosłownie na dniach. Sala w „Domu Spotkań z Historią” była już opłacona, katalogi rozesłane a afisze reklamujące imprezę rozlepione na mieście. Wówczas Kwadryga, by uniknąć całkowitej katastrofy, przecierając przy tym innym drogę, podjęła odważną decyzję przeniesienia posiadanych zasobów aukcyjnych na portal internetowy onebid.pl. Wszystko to odbyło się pod presją czasu – a więc trochę na chybcika – słusznie obawiano się więc o wyniki finansowe całego przedsięwzięcia. Decyzja ta okazała się ze wszech miar słuszna: wejście z ofertą na dobrze zorganizowany portal aukcyjny, zupełnie niespodziewanie przysporzyło antykwariatowi nowej klienteli, nie mającej do tej pory czasu na wydeptywanie tradycyjnych ścieżek rynku zabytkowej książki. Niniejsza, druga już aukcja, jest córką odniesionego wówczas przez Kwadrygę sukcesu, która z antykwariatu do tej pory raczej niszowego, awansowała nagle do pierwszej, antykwarskiej ligi. Należało się to jej od dawna, bowiem miła obsługa i wyjątkowo sympatyczny, trochę undergroundowy, bogato wyposażony w książki lokal, w dodatku położony w samym sercu businessowej Warszawy, jest jednym z nielicznych miejsc w stolicy, do którego chętnie zaglądają kolekcjonerzy, by przy okazji zakupów porozmawiać o książkach. A teraz ad rem.

Perły Kwadrygi

Katalog niniejszej aukcji otwierają Perły Kwadrygi i choć o perłach (de gustibus) na ogół się nie dyskutuje, to jednak żal, że pomimo możliwości nie wybrano ich więcej. Boli mnie szczególnie brak w cymeliach Kwadrygi jednej z kilku, wyjątkowo rzadkich książek kucharskich, powstałych w latach trzydziestych (poz. nr 286, 288, 289) i choćby jednego (z dwu zamieszczonych) szkicownika Bronisława Tomeckiego, malarza i zarazem bibliofila, członka warszawskiego oddziału Towarzystwa Przyjaciół Książki (poz. nr 715, 716), które ze względu na zawarte w nich projekty (niezachowanych) okładek i reklam są więcej niż unikatowe.

Za to szperając wśród pereł w naszym katalogu zamieszczonych, amatorów historii chciałbym zachęcić do wzięcia udziału w licytacji jedynego do tej pory polskiego wydania „Historyi państwa rosyjskiego” (poz. nr 005), pióra złego ducha Aleksandra I, Mikołaja Karamzina. Ważne jest ono i dla nas Polaków, ponieważ dopiero jego ukazanie się, umożliwiło wydruk pierwszego tomu „Historii narodu polskiego” Adama Naruszewicza, zablokowanego w czasach stanisławowskich przez carycę Katarzynę, nie mogącą pogodzić się z faktem, że historia Polski mogłaby być starsza od moskiewskiej. Pomimo tych zasług, chyba jednak nie pokochaliśmy dzieła jednego z twórców koncepcji samodzierżawia, bo zachowało się ono w polskich zbiorach tylko w nielicznych egzemplarzach, a niniejszy jego komplet jest bodajże dopiero drugim, który pojawił się w handlu aukcyjnym, w przeciągu ostatnich kilkudziesięciu lat. W antykwariatach nie uświadczy się również pojedynczych tomów „Historyi państwa rosyjskiego„, co uniemożliwia kompletację tego dzieła z tak zwanych pojedynków. Nie zważajcie więc Państwo na (łatwą do naprawienia) niejednorodną jego oprawę i pomimo dość wysokiej ceny licytujcie Karamzina ochoczo. Podobna okazja może się bowiem szybko nie powtórzyć.

„Historia państwa rosyjskiego” (1824-30)

Zachęcam również do kupna, tylko nieco od „Historyi” częstszego debiutu Jana Lechonia (poz. nr 007) „Na złotym polu”1, bo spośród jego, dosłownie kilku, znanych mi egzemplarzy, tylko wystawiony przez Kwadrygę posiada dedykację autora. Gromadząc zespół swoich pereł, Kwadryga w poszukiwaniu tematów na czasie trafiła w punkt, wystawiając „Projekt drogi pod rzeką Wisłą”, opracowany i wydany w 1828 roku w Warszawie przez Adama Idźkowskiego (poz. nr 003), rzecz wobec awarii rurociągu Czajka, tak aktualną, że już, mimo dość wysokiej ceny wyjściowej, jest licytowana.

„Projekt drogi pod rzeką Wisłą” (1828)

Ciekawe, czy konstruktorzy tej ostatniej rury znali ten projekt i czy go przypadkiem nie licytują. Na pociechę – bo licytacji przecież mogą nie wygrać polecam im – „BIBLIĘ ZŁOTĄ KLASYKÓW” (poz. nr 002) – dzieło odpowiednio duże i w stanie idealnym, a więc nie wymagające żadnej naprawy, którego nikt rozsądny jeszcze nie licytuje.

Varsoviana

Varsovianów (a nie varsavianów, wszak Warszawa po łacinie to Varsovia, a nie Varsavia), będących jedną ze specjalności Kwadrygi, w niniejszym katalogu jest sporo, również poza wyznaczonym im działem, a więc i tam: gdzie co prawda być mogą, ale gdzie ich być raczej nie powinno. W ten to zapewne sposób do działu historia trafił niewielki pamiętniczek Jana Czyńskiego „Dzień piętnasty sierpnia, Sąd nad członkami Towarzystwa Patriotycznego”2 (poz. nr 083) wydany w 1831 roku, w rewolucyjnej Warszawie, oznakowany stemplem własnościowym słynnej biblioteki ongiś hrabiów Baworowskich we Lwowie. Niech fakt, że się w niej (i prawie tylko w niej) do naszych czasów zachował, najlepiej zaświadczy o wielkiej rzadkości tego niewielkiego rozmiarami, acz niepospolitego duchem dziełka.

Prawdziwą ozdobą zasadniczego działu varsovianów jest za to egzemplarz jednej z najrzadszych, warszawskich ksiąg adresowych: wydanej w 1832 roku „Taryffy domów miasta stołecznego Warszawy i przedmieścia Pragi” pióra znanego warszawskiego bibliopoli i wydawcy Jana Gluecksberga (poz. nr 189), obdarzony dodatkowo ekslibrisem Józefa Zawadzkiego – „Puchatka”, wykonanym w drzeworycie, (specjalnie na urodziny redaktora piwowskiej „Biblioteki pamiętników polskich i obcych”), przez wdzięczną mu „mysz”, czyli Marię Hiszpańską-Neumann3. Proweniencja to nie wiele gorsza od „Baworowskich”, bo pan Józef – wybitny bibliofil i członek założyciel Towarzystwa Przyjaciół Książki w Warszawie – był posiadaczem i twórcą wyjątkowej bibliotek, może najcenniejszej z powstałych w naszym kraju po drugiej wojnie światowej.

„Taryffa domów miasta stołecznego Warszawy” (1832)

W dziale varsovianów wypada również zauważyć (by nie chwalić tutaj tylko tego, co stare) przynajmniej trzy, już powojenne pozycje: „Trasę” (Łazienkowska) pióra Józefa Sigalina, jej projektanta i budowniczego (poz. nr 185) z przemiłą dedykacją dla profesorostwa Kotarbińskich; „Sześcioletni plan odbudowy Warszawy” Bolesława Bieruta (poz. nr 171) oraz – „MDM, Marszałkowska 1732 – 1954″ (poz nr 181), które powinien mieć, a na pewno znać, każdy szanujący się miłośnik naszego miasta. W dwu ostatnich, wymienionych dziełach pojawia się nazwisko Stanisława Jankowskiego4, współpracownika Sigalina w Biurze Odbudowy Stolicy, o którym wiem, że również posiadał, (sam ten egzemplarz widziałem), inny od wystawionego na niniejszej aukcji, okaz dzieła Idźkowskiego. Otrzymał go w darze od wdzięcznych warszawiaków, o czym wiem od syna słynnego „Agatona”.

Zamykając tunelem pod Wisłą varsoviana skoszarowane przez Kwadrygę, sięgnijmy do działu prozy: napotykamy w nim na kolejne dzieło arcywarszawskie: słynnego – „Świstaka Warszawskiego wyświstanego”5 (poz. nr 344) przez wielkiego krytyka jakobinizmu i masonerii, księdza Karola Surowieckiego. Ten obrońca Żydów (z pochodzenia frankista), oczywiście nigdy nie był krewnym autora „O upadku przemysłu i miast w Polsce„, Wawrzyńca Surowieckiego. Jednak pomylił go z nim – sądząc po odręcznym wpisie ołówkiem i wklejonym ekslibrisie – poprzedni właściciel tej książki: członek Towarzystwa Bibliofilów Polskich w Warszawie, zapalony kolekcjoner druków o tym mieście, nieżyjący już pułkownik Kazimierz Pątek. Chwała Kwadrydze za sprostowanie pomyłki mojego komilitona i za niezatarcie jej śladów, bo tak właśnie powstają bibliofilskie historie.

Proza

W dziale prozy, organizatorzy aukcji słusznie wyeksponowali, osiągające ostatnio wysokie ceny, pierwodruki Stanisława Lema, z obdarzoną wspaniałą okładką Daniela Mroza „Bezsennością” na czele, kokietując potencjalnego nabywcę niską ceną wywoławczą – 70 zł – tego dzieła (poz. nr 376). Mam jednak nadzieję, że uwagi czytelników niniejszego tekstu – tych zauroczonych Lemem nie ujdą także pierwodruki Jarosława Iwaszkiewicza, zwłaszcza trudna6 już dziś do zdobycia, bo wydana w 1921 roku (w „Ignisie”), „Legendy i Demeter„, obdarzona jedną z najlepszych, wczesnych okładek Tadeusza Gronowskiego (poz. nr 364). Z prac międzywojennych prozie Iwaszkiewicza urodą tekstu dorównuje może tylko „Miasto pod chmurami7 (poz. nr 362), pióra Witolda Hulewicza – współwydawcy „Zdroju” i dyrektora wileńskiej rozgłośni radiowej. Tej może najpiękniejszej książce o Wilnie, obdarzonej (poza doskonałą, formizującą okładką Michała Rouby) ilustracjami Jerzego Hoppena, towarzyszy – mamy bowiem do czynienia z tak zwanym klockiem – aż sześć innych, bardzo trudnych do zdobycia, drobnych tomów wierszy autorów wileńskich, wydanych (poza jednym) nakładem Ludwika Chomińskiego i jego Drukarni Nakładowej „Lux”.

Miasto pod chmurami„, to nie jedyny utwór par excellence poetycki, nie wiadomo czemu zamieszczony w katalogu niniejszej aukcji w dziale prozy. Znalazł się w nim również stanowczo warty grzechu poemat wierszem autorstwa rodaka pana Jourdin – „Świątynia Wenery w Knidos” (poz. nr 343) – który nie wiedział: czy mówi wierszem, czy też prozą. Dzięki owej Wenerze, opiekuńczy duch autora „O duchu praw” unosi nad naszą aukcją, co bardzo potrzebne nam wszystkim i Polsce, w której ustawa zasadnicza bywa, delikatnie mówiąc, kontestowana.

Poezja

Od Monteskiusza, krok już tylko do poezji, która po prozie stanowi najliczniejszy dział niniejszej aukcji. W tej kolejnej specjalności naszego antykwariatu nie brak tomów czołówki polskich poetów: Różewicza, Szymborskiej, Iwaszkiewicza, Białoszewskiego czy Barańczaka, w dodatku najczęściej z dedykacjami. Są i rzeczy z zasady bardzo rzadkie, na przykład: wydany w stu egzemplarzach tom „Naprzód niebiescy” Edwarda Stachury (poz. nr 502), tylko niewiele odeń liczniejsze „Obscena” Trembeckiego (poz. nr 511); czy też bezdebitowe wydanie „Odczytania popiołów” Jerzego Ficowskiego, które ukazało się nakładem „Nowej” z ilustracjami Marca Chagalla (poz. nr 467). Nabywcy, tego dzieła z góry zazdroszczę – nie tyle jego samego – bo je posiadam – co cennej, dedykacji poety. Z drobiazgów bibliofilskich w dziale poezji znajdziecie Pastwo również dwa wiersze Norwida: „Moja Ojczyzna, Sfinks” (poz. nr 488), w redakcji Juliusza Wiktora Gomulickiego, którego podpis widnieje w środku gromadzącej je, niewielkiej broszurki. Zwróciła ona moją uwagę i tym, że jest egzemplarzem imiennym, jednego z moich, dawnych antykwarskich preceptorów, wybitnego varsavianisty i dyrektora „Czytelnika”, dr Ludwika Kasińskiego, szczęśliwego posiadacza kolejnego, znanego mi z autopsji, egzemplarza „Projektu drogi pod rzeką Wisłą” Idźkowskiego. Egzemplarz ten, będący ozdobą prywatnej kolekcję Andrzeja Osełki, był przez niego nie raz publicznie pokazywany.

W dziale poezji znajdziemy również kilka druków prawdziwie wykwintnych. Należy do nich jedna z najpiękniejszych, ksylograficznych książek Konstantego Sopoćki, wydana w 120 egzemplarzach „Kanzona Dyla Sowizdrzała” piór Adolfa Nowaczyńskiego (poz. nr 489), oraz kilka tomów, które wyszły spod pras emigracyjnej oficyny Stanisława Gliwy (poz. nr 446, 447, 448, 449). Korespondują one dobrze z kolejnym działem katalogu: drukarstwo, bibliofilstwo (i tajemnicze) itp. W szczupłej grupie zamieszczonych tam obiektów wypada wyróżnić arcydzieła dobrego smaku: niewielkie rozmiarami kalendarze drukarni W. L. Anczyca w Krakowie (poz. nr 522 i 523) w układzie typograficznym Franciszka Seiferta. Śmiem również twierdzić, że bez dorobku tego artysty, nie mielibyśmy po wojnie mistrzowskich prac Leona Urbańskiego, powstałych w prowadzonej przez niego (przy ASP w Warszawie) Doświadczalnej Oficyny Graficznej. Jednak druk najpiękniejszy i najciekawszy pod względem zawartych w nim układów typograficznych, w katalogu niniejszej aukcji, dość niespodzianie wylądował w dziale prozy. Jest nim, poprzekładamy oryginalnymi grafikami, antologia krótkich tekstów literackich, zatytułowana „Polacy u siebie” (poz. nr 390), obdarzona mistrzowską okładką projektu profesora Jana Kurzątkowskiego, jedną z najlepszych tego typu prac, które w dwudziestoleciu w ogóle powstały.

Do druków wykwintnych zaliczyć można również dwa, znajdujące się na niniejszej aukcji, zamieszczone w dziale czasopisma almanachy: arcydzieło Ferdynanda Ruszczyca „Żórawce”, zawierające kilka jego oryginalnych grafik, redagowanego przez przyszłego autora „Tramu w poprzek ulicy„, futurystę Jerzego Jankowskiego (poz. nr 50) i chwytająca miłośników awangardy za serce swoją okładką „Nowa Forma” (poz. nr 33), wydana przez niemające z awangardą żadnego związku, pro narodowe Stowarzyszenie Młodzieży Akademickiej USB pod wezwaniem Cechu Św. Łukasza.8 Okładkę tę zaprojektował i wyciął w linoleum Zygmunt Kowalski. O malarzu tym, żyjącym po wojnie w Argentynie, artyście „misjonarskim”9, jak pisała o nim tamtejsza prasa, wiemy bardzo niewiele. W okresie wileńskim, w 1930 roku sporządził on jeszcze okładkę dziewiątego zeszytu „Alma Mater Vilnensis”, zadedykowanego przez redakcję i USB Janowi Kochanowskiemu, w którym zadebiutował Czesław Miłosz.

„Kończ waść wstydu oszczędź” – podpowiada mi żona. I tak przekroczyłeś znacznie dwie strony, a tyle miałeś właśnie napisać. Szkoda, bo nie dotknąłem się do paru jeszcze wydzielonych w aukcji działów. Ponieważ jednak podszczypałem tu i ówdzie Kwadrygę to na koniec dla niej laurka. Dzięki, w imieniu początkujących kolekcjonerów, za klubówki. Tyle razy zapytywany, jak zbierać książki, i na tym interesie nie stracić, odpowiadałem, że trzeba kupować w porę, a więc wtedy, kiedy nabywane dzieło dopiero rokuje przyszłe zainteresowanie, a nie wtedy, gdy już go wszyscy szukają. Z tego punktu widzenia – w czasach, gdy wszyscy młodzi czytają fantastykę – inwestycja w wytwory tej właśnie subkultury wydaje się ze wszech miar słuszna. A stosunkowo niedawno wydawane klubówki – a więc druki przygotowane dla fanów, przez popularne w PRL kluby miłośników fantastyki – stwarzają ku temu idealną okazją. Te bezdebitowe (a więc bez cenzury), pirackie wydania (tłumaczenia i przedruki bez zgody autora), z samej swej natury są dziś naprawdę rzadkie. Nie znajdziemy ich w największych bibliotekach. Chwała Kwadrydze za wprowadzenie klubówek do obrotu aukcyjnego.

Jan Straus

***

Przypisy:

1 Rzadszy w handlu – unikatowy – jest drugi młodzieńczy tom poety Po różnych ścieżkach.

2 Dziś już pamiętniczek, a ongiś artykuł polemiczny i zarazem relacja

3 Niestety nie jest to odbitka z oryginalnego, drzeworytniczego klocka, sygnowana przez artystkę

4 Autora obu tych dzieł, w przypadku Planu ukrytego w cieniu nazwiska Bieruta, który przecież przy redakcji tego dzieła palcem nawet nie kiwnął

5 Unikatem wszakże ( jak czytamy w opisie aukcji) to cudowne, intelektualne curiosum, jednak nie jest, bo ten najłatwiejszy do zdobycia druk Surowieckiego pojawia się w handlu raz na pięć lat.

6 Najtrudniejsze do zdobycia tego autora – moim zdaniem – są: Octostychy oraz wydane w 1924 roku – Siedem bogatych miast nieśmiertelnego Kościeja.

7 Nie wiadomo czemu umieszczony w dziale prozy.

8 W programowej odezwie, zawartej w almanachu czytamy: Cech Św Łukasza … wypowiedział walkę sztuce wschodu w sztuce polskiej …Postanowił dążyć do wypracowania nowej polskie formy – wyrastającej bezpośrednio z ziemi jak kwiat lub drzewo, czerpiącej swoje soki z religii i rasy, zgodnej z naszym położeniem geograficznym i nie naśladowanej na zagranicznych wzorach wątpliwej wartości.

9 Tak pisała o nim prasa argentyńska w związku z jego monograficzną wystawą, która miała miejsce w Posadas, w październiku 2011 roku (Źródło: komunikat Ambasady Polskiej)

© Kwadryga | wykonanie: THE NEW LOOK